sobota, 30 marca 2013

Instagramowo

Hej, hej kochani! Daawno nas tu nie było, a to za sprawą przedświątecznych kartkówek/zaległych zaliczeń itp. no i oczywiście wszelkich porządków, zakupów itd. Dziś pierwszy dzień nadrabiania. Zaczynam od wstawienia marcowych zdjęć/inspiracji własnego autorstwa. Więcej znajdziecie na moim instagram'ie i zachęcam do obserwowania ;)
P.S. Czy tylko ja mam góry śniegu za oknem? :<
Katy














piątek, 22 marca 2013

JUST DO IT.

W zeszły piątek będąc w Łodzi, nie omieszkałam wejść "całkiem przypadkiem" do Pasażu. Głównie poszukiwałam butów do biegania i takowe znalazłam. Jestem z nich baaardzo zadowolona, ponieważ są mega wygodne i czarne, więc mogę hasać po każdej drodze. Razem z Justyną czekamy tylko aż wreszcie opadnie śnieg i temperatura nieco podskoczy. Na osłodę weszłam też do Sinsay'a, bo jakoś wcześniej nie miałam kiedy. Cenowo przypomina mi Terranovę, a ubrania to połączenie m. in. Bershki, New Yorker'a, czy House'a, tak więc stał się na dzień dobry kolejnym moim ulubionym sklepem. Jako że nie miałam zbyt dużo czasu, kupiłam tylko legginsy, do zobaczenia poniżej.
Tak bardzo chcę wiosnę ;_;
Pozostawiam Was w miłej aurze
Flo Rida - Let It Roll








sobota, 16 marca 2013

Risotto

Hej, hej! Mam dość mało czasu, tak więc od razu przejdę do sedna. Dodaję Wam przepis na moje środowe risotto. Enjoy!

Składniki (na 2-3 osoby):
paczka ryżu
2 piersi z kurczaka
1/3 świeżej papryki
marchewka
3/4 słoika koncentratu pomidorowego domowej roboty (można zastąpić świeżymi pomidorami)
przyprawy wedle uznania (u mnie carry, papryka słodka)
oliwa z oliwek do smażenia

Wykonanie:
Kurczaka, paprykę i marchewkę kroję w kostkę. W tym czasie gotuję ryż. Podsmażam kurczaka na oliwie do zarumienia. Następnie dodaję wszystkie składniki, łącznie z ryżem, wlewając na końcu pomidory. Przyprawić, poddusić i gotowe!
Katy



poniedziałek, 11 marca 2013

Once again

Że też ta paskudna zima musiała powrócić.. Już było słoneczko, niebieściutkie niebo, wreszcie było widać chodniki i znów to samo.. Ale co to dla nas? Trudno żeby nie odstroić się w Dzień Kobiet, jaka by nie była pogoda. Co tam, że śnieg, co tam że ślisko. Przecież nie założymy czapki ani kozaków bo już się wiosna pojawiła. Zresztą nie będziemy zmieniały z tak błahego powodu całej koncepcji. Może to zgubna dewiza życiowa ale my się jej twardo trzymamy. Ale co ja będę przedłużać, zobaczcie sami:




Płaszczyk: H&M
Kolczyki: House
Buty:Allegro
Apaszka: No name
Bluzka: VILA
Spódniczka: House
Pierścionek: House
Torba: Allegro




Płaszczyk: No name
Szalik: No name
Kolczyki: Cubus
Pierścionki: C&A
Bluzka: H&M
Spódnica: Cropp Town
Torba: Puccini
Buty: CCC

Katy and Lurien

czwartek, 7 marca 2013

Paradise for face

Był czas na pielęgnację włosów (TU), przyszedł i na skórę twarzy. Mam dla Was kilka kosmetyków, maseczki i peeling, o których działaniu będziecie mogły poniżej przeczytać. Innym razem przedstawię jeszcze kremy. A więc do dzieła!


No dobra, wyjątkowo tutaj dodałam krem, ale tylko dlatego, że to jedna seria Garniera.

1. Tonik ściągająco-oczyszczający
Przeznaczony dla skóry podatnej na powstawanie niedoskonałości, nadmiar sebum, ma rozszerzone pory oraz jest mieszana lub tłusta. Jak dla mnie jest średni. Nie pomoże szczególnie, ani też nie zaszkodzi. Przeszkadza mi obecność alkoholu. Daje uczucie świeżości. Moja ocena 3/5.

2. Żel myjący+Peeling+Maseczka
Producent radzi używać kosmetyku na 3 sposoby, w zależności od tego jaki efekt chcemy uzyskać. Ja używam jako żel myjący. Drażni mnie trochę ten zapach, ale zdążyłam się przyzwyczaić. Nic więcej nie mogę dodać. 3/5.

3. Krem nawilżający 24 h
Najlepszy z tych trzech kosmetyków. Zgodnie z tym co jest napisane na opakowaniu, zapewnia skórze delikatność i uczucie komfortu. Ma lekką formułę, dzięki czemu cera pozostaje matowa. Dobrze przygotowuje skórę do późniejszego makijażu, dlatego stosuję go rano. W przeciwieństwie do żelu nie przeszkadza mi zapach ogórka. Nie pytajcie czemu bo sama nie umiem na to odpowiedzieć. Ocena 4/5.


Nawet nie przypuszczałam, że moja łazienka mieści aż taką gamę maseczek głównie z AVON-u. Wszystkie oprócz pierwszej - Oriflame - zostały zakupione właśnie tej marki.

1. Maseczka do twarzy Optimals Nutri Calm
Producent nie zadał sobie tyle wysiłku, żeby coś więcej o niej napisać (oprócz stosowania), więc czuję się zobowiązana, żeby zrobić to za niego. Używam ją jak czuję zmęczenie na twarzy i mam wrażenie że skóra jest "twarda", niepodatna na egh... muszę to napisać, wyciskanie. Poza tym jest bardzo delikatna i daje mi nieopisaną ulgę i odprężenie. Baaardzo ją lubię, głównie za to, że głęboko nawilża. Bezpretensjonalnie 5/5!

2. Rozgrzewająca maseczka oczyszczająca pory
Idealna zwłaszcza na chłodne, czy nawet mroźne dni. Początkowo nie wierzyłam, że może rozgrzewać, ale jakie było moje zaskoczenie, gdy się okazało, że to faktycznie działa! Jeszcze bardziej rozgrzewa jak dodatkowo będziemy ją wcierać palcami. Czy faktycznie oczyszcza pory? Z pewnością tak. Choć tego nie czuję, bo skupiona jestem na ciepełku, to po spłukaniu jej po 5-10 minutach, skóra staje się milsza w dotyku. 5/5

3. Maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego
Absorbuje sebum i sprawia, że pory twarzy stają się mniej widoczne. Nadaje skórze gładkość i promienność. Cóż ja mogę dodać od siebie? Ma ciekawą formułę i zapach (spokojnie, nie czuć błota). Mogę też potwierdzić, że cera jest gładsza. Dobrze jest stosować na zwilżoną lekko twarz i pozostawić to całkowitego wyschnięcia, a nawet powstania jakby skorupy. Mocne 4/5.

4. Energizująca maseczka z białą herbatą
Maseczka typu "peel off" usuwa zanieczyszczenia skóry, czyniąc ją gładszą, czystą i pełną energii. Niestety nie mogę nic więcej napisać, gdyż nigdy jej nie używałam i znalazłam ją teraz podczas wyjmowania maseczek.

5. Głęboko oczyszczająca maseczka przeciw wągrom z 0,5% kwasem salicylowym
"Maseczka opracowana przy wykorzystaniu technologii eliminowania wągrów. Dogłębnie oczyszcza pory i skórę." Jasne. Czasem mam wrażenie, że maseczki dla nastolatek są oszukiwane i rzadko kiedy sprawdza się teoria z praktyką. Nie dość, że opakowanie tak ciężko się otwiera, że wylatuje pół opakowania (no może nie dosłownie), to jeszcze z tych wszystkich wspaniałości potwierdzę zaledwie to, iż oczyszcza skórę. Ponadto ma niebieski kolor i jest delikatna. 3/5.


I znów na prowadzeniu AVON. Mama zamówiła tą gamę przypadkiem i chwała jej za to! Uwielbiam wszystkie te kosmetyki!

1. Śródziemnomorska nawilżająca maseczka do twarzy z oliwką
Przywraca skórze odpowiedni poziom nawilżenia, doskonale ją odświeża i nadaje jej aksamitną miękkość. Tak, tak, po trzykroć tak! Najbardziej zadziwia mnie to, jak po jednorazowym użyciu skóra jest miękka. Ma zielonkawy kolor i jest niezwykle "przyjemna", jeśli mogę to tak określić, w dotyku. Nic dodać, nic ująć, 5/5.

2. Śródziemnomorskie serum ujędrniające do szyi i dekoltu
Nie będę się powtarzać. Działa podobnie jak maseczka, jest jej znakomitym uzupełnieniem. Cóż, nie chcę, ale muszę, 5/5 ;).

3. Kojące serum do pielęgnacji oczu z śródziemnomorską oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy
Kocham je za to, że gdy użyję je na wieczór po kąpieli i wiem, że czeka mnie za nieprzespana noc, nie zawiedzie mnie i sprawi, iż nie będę miała widocznych worów pod oczami. No i oczywiście pozostawia piękny zapach i delikatną skórę. Przeważające plusy, które zaważyły na ocenie 5/5. 

W ten oto sposób dobrnęłam do końca. Mam nadzieję, że rekomendacje i oceny były przydatne. Katy.

poniedziałek, 4 marca 2013

Kolejna stylizacja.

Co prawda robiona kilka dni temu jak jeszcze był śnieg, teraz już zawitała do nas wiosna i słoneczko z czego obie z Kasią bardzo się cieszymy. Nie miałam kiedy jej wstawić więc jest teraz. Robię to na szybko bo mam trochę roboty, więc zdjęcia bez przeróbki, mam nadzieję, że wybaczycie. :)







niedziela, 3 marca 2013

T&T

T&T czyli Tangerines&Tomatoes (Mandarynki&Pomidory) to klucz do kolejnej mojej sałatki. Nie wiem co mnie naszło, ale ostatnio ciągle coś wymyślam, a jak widzę w lodówce świeże sałaty to po prostu nie mogę się powstrzymać! Być może w ten sposób urozmaicam swoją dietę, z której kategorycznie wykluczyłam słodycze i różne słodkości, czy też ograniczyłam tłuste, mięsne potrawy. Dzień zaczynam od mleka i często też kończę. Wierzcie lub nie, ale odkąd zaczęłam tą dietę, czuję się taka lekka, zdrowsza i... świeższa! Uczucie 'jakbym połknęła balon' jest mi absolutnie obce i to bez stosowania (nie oszukujmy się rzadko działającej) Activii. Zwykły chleb zastąpiłam razowym i ciemnym. Wczoraj byłyśmy z mamą na targach Kaziuków i udało nam się kupić pyszny ciemny chleb, jak dla mnie pumpernikiel z suszonymi morelami, śliwkami czy rodzynkami. Nie omieszkałam dorzucić go do sałatki. Ale wracając do tematu. Pewnie komuś może wydać się dziwne połączenie mandarynek i pomidorów, bo sama byłam zszokowana jak czytałam jakiś przepis, ale postanowiłam spróbować i nie żałuję. Niedowiarkowie niech wypróbują, a otwarci na pomysły piszcie w komentarzach o innych/swoich nietypowych połączeniach ;)

Składniki na 1-2 os.:
pół paczki gotowych sałat
2 małe kromki lub 1 duża pumpernikla
2 małe mandarynki
4 pomidorki cherry
sos sałatkowy Fit up! energetyczny z błonnikiem i nasionami słonecznika, pół opakowania lub wedle uznania

Przygotowanie:
Chleb pokroić na małe sześcienne kawałki, mandarynki na małe kawałki, podobnie jak pomidorki. Postarać się stracić jak najmniej miąższu. Wszystkie składniki wraz z sałatami wymieszać i dodać sosu. Oto cała filozofia na pyszną, pełną witamin sałatkę :)
Katy